Aktualności
Ks. dr hab. Jan Żelazny (UPJPII), dyrektor sekcji polskiej papieskiego stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” z wizytą w Syrii
12.01.2026
Komunikaty

Rozmowa z ks. dr. hab. Janem Żelaznym (UPJPII), dyrektorem sekcji polskiej papieskiego stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”.
Marta Mastyło: Ksiądz Profesor niedawno wrócił z Syrii, m.in. z Damaszku, z Aleppo. Jakie są dziś najpilniejsze potrzeby tamtejszych wspólnot?
Ks. Jan Witold Żelazny: Nasza wyprawa miała charakter rekonesansu. Chcieliśmy zobaczyć, jakie wyzwania stoją przed Syrią w momencie funkcjonowania nowych władz, a także sprawdzić, co pozostało z programów realizowanych wcześniej przez Polskę oraz przez „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Towarzyszył nam dyrektor Caritas Archidiecezji Łódzkiej, na prośbę kard. Grzegorza Rysia, wówczas jeszcze arcybiskupa łódzkiego. Byliśmy w Damaszku, gdzie jednym z kluczowych tematów jest pomoc szkołom. Rozpoczęliśmy rozmowy dotyczące nawiązania tzw. gemellaggio (partnerstwa) – jak mówią Włosi – polegającego m.in. na kontaktach dzieci poprzez internet, ale też na bardzo konkretnej, codziennej pomocy. Chodzi o szkoły prowadzone przez siostry z Besançon. Jedna z nich liczy ponad tysiąc uczniów. Wojna jest tam nadal bardzo widoczna – przestrzelone szyby są sprytnie maskowane dekoracjami, a za oknami wciąż widać ruiny miasta.
Odwiedziliśmy także inną szkołę prowadzoną przez siostry szarytki. To miejsce poruszające – w części budynków nadal nie ma prądu. Jest fragment dziedzińca, do którego dzieci nie mają wstępu. Dla kogoś z zewnątrz to dziwne, przy tak dużej liczbie uczniów (od trzeciego do siedemnastego roku życia), ale właśnie tam kilkanaście lat temu, podczas ostrzału, zginęło kilkoro dzieci. Byliśmy również w Homs, gdzie realizowanych jest wiele inicjatyw wspieranych przez naszą organizację. Spotkaliśmy się z bp. Jacques’em Mouradem, laureatem Nagrody Jana Pawła II przyznawanej przez Ośrodek Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II w Rzymie, należący do Archidiecezji Krakowskiej. To człowiek niezwykły – profesor patrologii, porwany i torturowany, zmuszany do zmiany wiary, który pozostał wierny Chrystusowi. Po jego ucieczce z niewoli papież Franciszek mianował go biskupem Homs. To prawdziwy confessor fidei – świadek wiary. Człowiek pogodny, otwarty, u którego mieliśmy okazję mieszkać. Rozmawialiśmy o potrzebach jego diecezji, a także o możliwościach współpracy z naszym uniwersytetem, m.in. przy wsparciu lokalnego ośrodka kulturalnego. Warto dodać, że „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” finansuje obecnie wszystkich kleryków Kościoła syrokatolickiego tej diecezji, studiujących w Libanie.
Następnie udaliśmy się do Aleppo. Wciąż funkcjonuje tam program „Rodzina Rodzinie”, realizowany wcześniej przez Caritas i rząd polski. Wymaga on jednak dostosowania do obecnych realiów – ceny bardzo wzrosły. To, co kiedyś wystarczało na życie, dziś jest „za dużo, by umrzeć z głodu, i za mało, by godnie żyć”. Podczas wizyty skupiliśmy się na młodych ludziach – zależy nam na tym, by młodzi ludzie zostali na miejscu, a nie emigrowali. Rozmawialiśmy o programach drobnych inicjatyw, które nazywam mikrobiznesami: powrocie do rolnictwa, szczególnie w rejonach takich jak Idlib. Syria to ziemia żyzna, choć często brakuje wody – jednak możliwości pracy nadal istnieją.
Spotkaliśmy się też z twórcami lokalnego rękodzieła: producentami słynnego mydła „Aleppo”, Ormianami wykonującymi ręczne koronki, artystami tworzącymi mozaiki i ikony z naturalnych, wulkanicznych kamieni. Te niezwykłe prace powstają pod okiem księdza-pasjonata wraz z młodzieżą studiującą w Libanie. Chcemy pomóc im w utrzymaniu się, m.in. poprzez umożliwienie sprzedaży tych wyrobów w naszym sklepie internetowym w Polsce. Dwóch biskupów pytało mnie także o możliwość wysłania księży na studia z teologii pastoralnej, moralnej i biblistyki. Przedstawiłem ofertę naszego Uniwersytetu Papieskiego i mam nadzieję, że w przyszłości również ten obszar współpracy się rozwinie.
Czy w tych środowiskach dało się odczuć atmosferę Świąt Bożego Narodzenia?
Tak, choć jest ona bardzo skromna. W marketach widać dekoracje, ale też uderzającą biedę. Największym problemem są kwestie zdrowotne – ceny leków są porównywalne z polskimi, podczas gdy dobra pensja to około 100 dolarów miesięcznie. Dla wielu osób leki są po prostu niedostępne.
Muszę przyznać, że mimo doświadczeń z krajów afrykańskich, Syria bardzo mnie poruszyła. W kościele św. Eliasza w Damaszku, gdzie w czerwcu tego roku doszło do zamachu i gdzie widzieliśmy niemal świeże jeszcze ślady kul oraz spalone fragmenty budynków, ojciec Basil zapytał mnie, czy ofiarę, którą przekazaliśmy – z myślą o świątecznych słodyczach dla dzieci – mógłby przeznaczyć inaczej. Powiedział, że dzieci jedzą tylko jeden posiłek dziennie i marzy o tym, by w Boże Narodzenie mogły zjeść dwa razy. W tamtej chwili naprawdę trudno było mi mówić dalej.
Wspomina Ksiądz Profesor także o wolontariacie. Na czym miałby on polegać?
Jeśli tamtejsze wspólnoty mają normalnie żyć, muszą mieć perspektywę, zwłaszcza dla młodych. Nie chcemy jedynie „kroplówki”, by przetrwali, ale pomocy, która pozwoli im stanąć na nogi. W Aleppo, przy klasztorze ojców franciszkanów, powstał ośrodek Terre Sainte współfinansowany m.in. przez „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” oraz Caritas Archidiecezji Łódzkiej. Dla chrześcijan w Aleppo jest to miejsce równie ważne jak świątynia. To przestrzeń normalności: bez ruin, z parkiem, basenem, miejscem spotkań. Latem przychodzą tam całe rodziny, młodzi mogą porozmawiać, pobyć razem. Takie miejsca wymagają jednak zaangażowania wolontariuszy. Obecność wolontariuszy z zagranicy byłaby dla nich ogromną radością i znakiem, że nie są zapomniani. Wciąż z wielkim wzruszeniem wspominają wizytę Ojca Świętego Leona w Libanie, który jako pierwszy udał się właśnie do nich i uczestniczył w ich liturgii, a nie w obrządku łacińskim. To było dla nich ogromne dowartościowanie.
Myślę, że wolontariat mógłby być też wspaniałym doświadczeniem dla naszych studentów, np. z Wydziału Komunikacji Społecznej UPJPII. Młodzi Syryjczycy znają język angielski i francuski, więc bariera komunikacyjna praktycznie nie istnieje.
Mamy nadzieję, że w maju lub czerwcu wrócimy do Syrii – już z konkretnymi projektami. Nawiązaliśmy partnerstwo z organizacją Christian Hope Center, syryjskim NGO, wspieranym w dużej mierze przez Caritas Polska. Dzięki temu możemy lepiej przygotować działania na miejscu. Oczywiście będziemy także zbierać środki, by dalej wspierać tamtejsze wspólnoty i pomagać im żyć u siebie – godnie i z nadzieją.
Dziękuję za rozmowę.


